czwartek, 27 marca 2014

Pamiętnik Belli R.10

Rozdział 10

Armia (?)

Cały czas wszyscy mieli coś do roboty.
Edward cały czas siedział u Cullenów.
Ostatnio często jeździli do Seattle.
 Raz się zbuntowałam...

"Jadę do Seattle!" - oznajmiłam Edwardowi

"Nie ma mowy!"

"Przestań!Dawniej to rozumiałam,
ok byłam nowonarodzona,ale teraz nie widzę
przeszkód żebym nie mogła trochę się w to
zaangażować.I tak nie mam co robić w domu..."


Wychodziłam właśnie z samochodu.Zaparkowałam
przy galerii,ale nie szłam do miasta.
do pobliskiego lasu.To było lepsze miejsce na 
śledztwo.Zaparkowałam p

"Ale dziesięciu nie starczy!" 

Wampir...

Miała włosy podobne do Victorii,ale bardziej
falowane niż kręcone.Młoda,ale nie narodzona.
Może rok starsza ode mnie...
Schowałam się za drzewem.

Moi wrogowie byli najwyraźniej za bardzo
zajęci "rozmową" żeby mnie wyczuć.

"Potrzebujemy całej armii! Victoria by tego chciała..."

Czyli to jednak jej sprawa...


"Ale Julio..." - zaczął mówić wreszcie drugi wampir

"Nie! - przerwała mu - Ona nam zaufała chcesz zawieść siostrę?"



Poczułam teraz,że to wszystko nie ma sensu...

Po tym wszystkim...
Mieliśmy zginąć...







środa, 12 marca 2014

Pamiętnik Belli R9

Rozdział.9

Reszta Spraw

Kiedy Edward z Jacobem wrócili opowiedzieli nam
wszystko czego się w Seattle dowiedzieli.
Nie zdziwiłam się,gdy usłyszałam,że naszym wrogiem
jest kobieta.Najgorszą informacją było to,że nie miała
być sama.Zastanawiałam się też jakie ma doświadczenie
w walce.Czy była to nowo narodzona wampirzyca?
Hm,raczej nie.Renesmee bardzo się bała,ale tak naprawdę
nasi wrogowie (bo nie była sama) nie mieli nawet wiedzieć
o jej istnieniu.Kiedy Victoria przyszła ze swoją armią by
mnie zabić byłam jeszcze człowiekiem.O Nessie nikt
wtedy nawet jeszcze nie myślał.

Przez te całe zamieszanie zaniedbaliśmy trochę inne sprawy...
Postanowiłam się nimi zająć.Właściwie to jest taka jedna sprawa...
Charlie.Dopiero teraz zorientowałam się,że zauważył on,że się z
Edwardem nie starzejemy.Co miałam robić?
Postanowiłam,że go dzisiaj odwiedzę.Pojechałam razem z Renesmee.
Edward był zajęty tymi całymi "wojennymi sprawami".

"Dziadek!" - ucieszyła się Nessie na widok mojego ojca i rzuciła
mu się w ramiona.

Kiedy moja córka pobiegła już do środka do Sue tata popatrzył
na mnie poważnym wzrokiem.

"Musimy pogadać" - powiedział

"O co chodzi?" - wolałam załatwi to na zewnątrz niż w środku przy
Renesmee.

"Widzisz... - niezbyt widział jak zacząć - od kiedy tak się... zmieniłaś minęły
już dwa lata,a cały czas wyglądasz tak samo.Z resztą jak i pozostali Cullenowie.
Tylko Nessie jest jeszcze normalna... w miarę."

Posmutniałam trochę,ale nie dałam tego po sobie pokazać.
Wrócił stary dylemat.

"Nie mogę ci powiedzieć,tato.Już tego typu sprawy przerabialiśmy.Nie mogę i tyle."

Nagle zrozumiałam. Nie tylko Charlie musiał zauważyć,że się nie zmieniamy.
Bałam się,że
będziemy musieli się przeprowadzić... Największy problem byłby z Jacobem...

"Znowu to samo!"- moje rozmyślenia przerwał zdenerwowany Charlie 

"Tato... jeszcze pogadamy" - chyba zauważył jak posmutniałam więc dał spokój

"No dobrze... Chodźmy już do środka..."

***

poniedziałek, 10 marca 2014

Pamiętnik Belli R8 - specjalny

Rozdział 8

Strach (oczami Edwarda)

Rano pojechaliśmy z Jacobem do Seattle.
Nie chciałem zostawiać Belli i Renesmee samych,
ale robiłem to dla ich dobra...

****
"Słyszałeś?" - spytał mnie idący obok mnie
wilkołak.
Nie odpowiedziałem mu.Owszem usłyszałem,ale myśli.

"Ale co mu powiedzieć? Im nas więcej tym lepiej? 
Przecież potrzebuję co najmniej dziesięciu"

Zamurowało mnie.Czytałem właśnie w myślach wroga...

"Cicho bądź!" - odezwałem się wreszcie do Jacoba
tak cicho jak było to możliwe.

Zrobił dziwną minę.

"Co jest? Słyszysz coś?"

Kiwnąłem głową.

"To co robimy? Atak?"

"Nie.Odpada" - szepnąłem - "Jeszcze nie teraz"

Jacob uśmiechnął się.Przypominał mi Emmeta.

"Jedziemy już? A może..." - przerwał,gdy tylko ktoś za nami zawołał.

"Kto tam jest?!" - zawołała wampirzyca.

Jacobowi tak waliło serce<że każdy by się zorientował...

Rzuciliśmy się do ucieczki...

******

Wiedziałem już na pewno 2 rzeczy.

Pierwsza - naszym wrogiem była kobieta
Druga - Miała nie by sama...

piątek, 7 marca 2014

Pamiętnik Belli R.7

Rozdział.7

Strach


Niezbyt pamiętam co działo się rano,ale pamiętam,
że wróciłam z treningu bardzo "zmęczona".Może
nie fizycznie,ale zdecydowanie miałam dość życia w
stresie i strachu.Już myślałam,że wszystko minęło.
Po tym jak Volturi przyszli po Nessie i udało nam
się wyjść z tego cało myślałam,że to już koniec...
myliłam się.Edward z Jacobem pojechali do Seattle
poszukać jakiś wskazówek.Jednak kto by to nie był
działał znacznie bardziej tajemniczo niż Victoria.
Nie zwracał na siebie uwagi.Byłam sama z Renesmee
w domu.Cullenowie dalej trenowali.

"Mamo boje się" - ostatnio słyszałam podobne słowa,
gdy Volturi chcieli nas wszystkich zabić z jej powodu.

" Nie ty jedna" - powiedziałam chcąc ją jakoś pocieszyć,
ale powiedziałam to takim głosem,że raczej jeszcze bardziej
zaczęła się martwić.

Zaproponowałam  jej żebyśmy coś razem porobiły.
Chciała się przejść więc poszłyśmy do lasu.

                                                                           *****

"Mamo,a co z tatą i Jake'iem?" - powiedziała wieczorem,gdy
byłyśmy już w domu

"Też chciałabym wiedzieć..."

***********************************************************************
Następny rozdział będzie taki specjalny ;) Napiszę jakby ten tylko z punktu widzenia Edwarda ;D

czwartek, 6 marca 2014

Pamiętnik Belli R.6

Rozdział.6

Informacja... 


Z Alice od razu powiedziałyśmy wszystkim co się
wydarzyło w Seattle.Najgorsza była reakcja Edwarda...i Jacoba...
Bał się o nas,ale zgadywałam,że najbardziej przejął się tym,
że mogło mi się coś stać.Ja jednak martwiłam się o Nessie.
Reszta miała sobie jakoś poradzić,ale ona...
znów miała stanąć oko w oko z niebezpieczeństwem.
Jacob zareagował tak,a nie inaczej rzecz jasna właśnie
ze względu na nią.Wtuliła się w niego wystraszona.
Jasper jedyny nie wyglądał jakby coś
nam groziło.Wiedział,że znowu czeka go sporo pracy.
"Nie sądzę aby była sama.Przez tyle czasu na pewno
znalazła sobie kogoś.Nie mamy pewności czy są to
nowo narodzone wampiry.Musimy się przygotować na wszystko..."
Była to niby takie oczywiste,ale ta jego przemowa wstrząsnęła
nami wszystkimi.

**********


Znowu oberwałam...
Kiedy Volturi chcieli nas wszystkich pozabijać byłam
jeszcze młoda.Może i minęły tylko 2 lata,ale byłam
już całkiem dojrzała i mogłam całkowicie uczestniczyć
w treningach.Ja zamyśliłam się i Alice znowu na mnie
skoczyła... Auć!
W czasie,gdy leżałam na ziemi minęła nasza kolej.
Jake miał się bić z Emmetem.
Kiedy Victoria zaatakowała nas z armią nowo narodzonych
wilki nie ufały jeszcze Cullenom na tyle,żeby brać udział
w treningach,ale czasy się zmieniły.
Jacob był oczywiście teraz wilkiem.Muszę przyznać,że
ta dwójka wyglądała wyjątkowo śmiesznie... chociaż nie
widziałam siebie...

Zapowiada się... strasznie...



wtorek, 4 marca 2014

Pamiętnik R.5

Rozdział.5


Jasnowidz

Dzisiaj rano poszliśmy z Edwardem do Cullenów.
Była tam też nasza córka z Jacobem.Ledwo zdążyliśmy się
przywita i przybiegła do mnie Alice.Zaczęła gadać coś o zakupach.
Byłam dzisiaj w dobrym humorze i moja przyjaciółka właśnie próbowała
go zepsuć.Nie miałam ochoty na wyjazd do Seattle.Jakimś cudem
udało jej się mnie namówić,w co sama nie mogłam uwierzyć.
***
W galerii było dzisiaj bardzo dużo ludzi.Alice wydała co najmniej 
5.000 $ gdy już wychodziłyśmy.Początkowo wszystko było normalnie do 
momentu,gdy moja przyjaciółka na sekundę zatrzymała się,ale zaraz pociągnęła
mnie zestresowana za rękaw i pobiegłyśmy wyjątkowo szybko do samochodu.
Od razu odpaliła silnik i bez słowa ruszyła.Zatrzymałyśmy się jednak kawałek
za sklepem.Popchała mnie tam za jakiś budynek i nakazała by cicho.
Zaraz było słychać ciche kroki.Ktoś szedł...,ale nie oddychał...
Zagrożenie było coraz bliżej.Powoli zaczęłyśmy się cofać.
Już wsiadałyśmy do samochodu.Kilometr dalej usłyszałam,że ktoś nas ściga.
Alice od razu przyspieszyła.Parę km. później zaczęła mi tłumaczyć o co chodzi.
"Jednej myśli Victoria pilnowała bardziej niż jakiejkolwiek,Bello.Wiedziała,że
bitwa może się dla niej skończyć porażką i przygotowała się na to.Jedną wampirzycę szkoliła bardziej i trzymała ją oddzielnie.Miała się ona ostatecznie zamścić..."

...................................................................................................................................................................

poniedziałek, 3 marca 2014

Pamiętnik Belli R.4

Rozdział.4


Tylko ja i on...

Rano szybko się ubrałam i postanowiłam pójść się
przebiec.Już miałam wychodzić kiedy Edward spytał
czy może ze mną iść.Chwilę później biegliśmy
już razem przez las.Mój ukochany też po drodze zapolował.
Oddaliliśmy się dość sporo od domu.
Renesmee wczoraj została na noc u Cullenów więc
z Edwardem mieliśmy dzień tylko dla siebie.
Nie śpieszyło nam się wracać.
Byliśmy właśnie przy jakiejś rzece z małym wodospadem.
Mój ukochany zatrzymał się koło niej i zaczął mnie całować.
Nie narzekałam oczywiście.Za chwilę leżeliśmy już we dwoje 
na ziemi.Było to jednak tylko BARDZO namiętne całowanie
i nasze ubrania przetrwały.Z powrotem już nie biegliśmy.
Edward objął mnie ramieniem szliśmy w ludzkim tempie w stronę domu.
Po drodze czasem zerknęłam na otaczającą mnie zieleń,ale większość
czasu przyglądałam się mojemu ukochanemu.Przez ten czas oglądanie jego twarzy
jeszcze nie zdążyło mi się znudzić.On też wpatrywał się we mnie.
Tak doszliśmy do domu.Włączyliśmy jakiś romantyczny film,
ale to tylko dla lepszego efektu.To miał być tylko nasz,cudowny dzień.
Zasłoniliśmy też okna i zapaliliśmy świece.Wszystko oczywiście sprowadzało się do jednego...
Pierwsze 5 minut "staraliśmy" się wczuć w film,ale zaraz zaczęliśmy się namiętnie całować.
Tym razem ciuchy nie miały najmniejszych szans.To co działo się na ekranie telewizora
rzecz jasno już nic nas nie obchodziło.Czasem ciężko mi uwierzyć,że to wszystko prawda,
ale tak było.Po prostu Edward miał być już zawsze mój...

♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥  ♥ 

niedziela, 2 marca 2014

Pamiętnik Belli R.3

Rozdział.3

Dzień z córką...

Po wczorajszej ucieczce Nessie postanowiłam poświęcić
jej więcej czasu.Pogadać z nią itd. Edward nie był zachwycony...

***

Poszłyśmy razem na zakupy.Renesmee w przeciwieństwie ode mnie
to lubiła.Wydałyśmy dość sporo pieniędzy...
Jednak trwało to tylko ze 2 godziny,
a ja nie miałam pomysłów co tu z nią porobić.Restauracja odpadała.
W końcu mnie olśniło i poszłyśmy do kina.Wybrałyśmy się na jakąś komedię.
Jednak większość filmu przegadałyśmy.Nessie opowiedziała mi co robiła wczoraj.
Poczułam ogromną ulgę słysząc wszystko prosto od niej.
Wracając słuchałyśmy muzyki i trochę pogadałyśmy.
Ness była też trochę głodna więc wybrałyśmy się na polowanie.
Kiedy parkowałam już w garażu u Cullenów moja córka ogłosiła,że
wejdzie do środka.Chodziło oczywiście o Jacoba.
Ja też pobiegłam do swojej miłości.
Siedział na kanapie z obrażoną miną tak samo jak wtedy,gdy
z Nessie wyszłyśmy.
"Przepraszam" - szepnęłam do niego.
Później opowiedziałam mu o naszym wypadzie.
Długo się nie obrażał.
Zaczęliśmy się namiętnie całować...

Nie mogłam mieć lepszego życia...


sobota, 1 marca 2014

Pamiętni Belli. R.2

Rozdział.2

Ucieczka

Dzień zaczął się zupełnie normalnie.Nessie jednak znowu szybko wyszła.
Podobno znowu z powodu Jake'a.Cały dzień "przesiedzieliśmy" z Edwardem w domu.
Koło godziny 24.00 zaczęłam już się martwić bo Renesmee jeszcze nie wróciła.
Wytrzymałam pół godziny,ale tylko tyle.W końcu razem z Edwardem ruszyliśmy jej szukać.
Poszliśmy do Jacoba,pozwolili nam przejść granicę kiedy powiedzieliśmy o co chodzi.
Jacob nic nie wiedział i tylko się zestresował.Pomógł nam jej szukać.
U Cullenów też jej nie było.Szukaliśmy jej już we trójkę 3 godziny.
Wiele czasu minęło zanim ją znaleźliśmy.Była... w domu.
Powiedziała,że potrzebowała trochę czasu dla siebie.Wychodząc z domu nie myślała o tym
,gdzie idzie,
a później była od nas za daleko żeby Edward mógł czytać jej w myślach.
Kiedy zobaczyliśmy ją w domu nikt z nas się na nią nie zdenerwował.
Spytałam tylko,gdzie była i gdyby było by to możliwe miałabym w oczach łzy.
Edward potem wytłumaczył mi jak to było.
Faktycznie wyszła się przejść.Wcześniej myślała czy by nie odwiedzić Jacoba 
i dlatego Edward niczego nie podejrzewał.Rozumiem,że chciała trochę pobyć sama,
ale jasna cholera bez przesady!
Edward oczywiście wiedział w jakim jestem nastroju i łatwo poprawił humor...