Rozdział 10
Armia (?)
Cały czas wszyscy mieli coś do roboty.
Edward cały czas siedział u Cullenów.
Ostatnio często jeździli do Seattle.
Raz się zbuntowałam...
"Jadę do Seattle!" - oznajmiłam Edwardowi
"Nie ma mowy!"
"Przestań!Dawniej to rozumiałam,
ok byłam nowonarodzona,ale teraz nie widzę
przeszkód żebym nie mogła trochę się w to
zaangażować.I tak nie mam co robić w domu..."
Wychodziłam właśnie z samochodu.Zaparkowałam
przy galerii,ale nie szłam do miasta.
przy galerii,ale nie szłam do miasta.
do pobliskiego lasu.To było lepsze miejsce na
śledztwo.Zaparkowałam p
"Ale dziesięciu nie starczy!"
Wampir...
Miała włosy podobne do Victorii,ale bardziej
falowane niż kręcone.Młoda,ale nie narodzona.
Może rok starsza ode mnie...
Schowałam się za drzewem.
Moi wrogowie byli najwyraźniej za bardzo
zajęci "rozmową" żeby mnie wyczuć.
"Potrzebujemy całej armii! Victoria by tego chciała..."
Czyli to jednak jej sprawa...
"Ale Julio..." - zaczął mówić wreszcie drugi wampir
"Nie! - przerwała mu - Ona nam zaufała chcesz zawieść siostrę?"
Poczułam teraz,że to wszystko nie ma sensu...
Po tym wszystkim...
Mieliśmy zginąć...