Zbyt wiele
Dochodził już ranek.Razem z Edwardem leżeliśmy teraz na łóżku w naszym domu.
-"Kocham Cię" - edward przerwał ciszę - Kocham Cię Bello i nie zapominaj o tym nawet jeśli jakaś psychopatka na ciebie poluje...znowu - wzdrygnął się
-"Och Edwardzie" - powiedziałam smutno chowając twarz w jego tors
Pociągnął mnie delikatnie za brodę zmuszając tym samym,żebym spojrzała mu w twarz.W jego oczach płonęło mu uwielbienie
Nagle odrobinę posmutniał i westchnął ciężko.
-"Co jest?" - pytam go wyraźnie przejęta
-"Brakuje mi tego,no wiesz... ciebie.Nie czuję się dobrze nie mogąc być z tobą 24h/dobę...Możemy dziś dać sobie z tym spokój?"
-"Wiesz co,a jednak czasami wydaję mi się,że jednak umiesz czytać mi w myślach." - uśmiechnęłam się do niego promiennie i używając swojej coraz lepiej kontrolowanej mocy pokazałam mu odp. w myślach.
Jak zawsze szczęśliwy mając wgląd w moje myśli posłał mi jeden z tych swoich czarujących uśmiechów.
W ekspresowym tempie ubraliśmy się i poszliśmy w las nad nasz ukochany wodospad,niby miejsce nowe,ale od razu mi się spodobało.
-"Edwardzie,martwię się o Nessi..."
Mój 17-letni mąż patrzy na mnie nierozumiejącym wzrokiem podnosząc jedną brew i pyta:
-"A czym tu się martwić,cóż nie licząc tego,że ogólnie jesteśmy w niebezpieczeństwie nic takiego jej się nie dzieje."
-"Ostatnio często chodzi sama do lasu..."
-"Cóż Pani Cullen najwyraźniej po kimś to musi mieć"- mruczy mi do ucha
-"Ale kto wie co tu na nią czeka..."
-"Hmm... z tego co pamiętam to ty miałaś zawsze w zwyczaju pakować się w kłopoty."
Nagle wróciłam w myślach do czasów z początku naszej znajomości... i przyszła mi do głowy pewna sprawa do Edwarda...
-"Mogę cię o coś zapytać?" - pytam go niepewnie
-"Jasne" - odpowiada bez zająknięcia
-"Jak to było na początku,tak wiesz od twojej strony,zastanawiam się ile musiałeś cierpieć z mojego powodu..."
-"Bello nigdy nie cierpiałem przez ciebie,jesteś najlepszym co mogło mnie w życiu spotkać,nie mniej jednak wtedy nie mógłbym zrobić tego..."
Nagle ujmuje moją twarz w dłonie i całuje mnie namiętnie,przyjemnie zaskoczona odwzajemniam jego pocałunek aż w końcu lądujemy na trawie.Odrywa się ode mnie po czym delikatnie całuje mnie w czoło.
Nagle zza krzaków słychać czyjeś głosy.
-"I co ja teraz zrobię... Błagam cię pomóż mi!"
-"Nie rób niczego wbrew sobie."
Na glos naszej córki oboje przestajemy oddychać i zamieramy,przez krótką chwilę zastanawiałam się czy nie pójść do niej,ale postanawiam jeszcze trochę posłuchać z boku.
-"Nessie,gdyby nie ona już dawno byłabym martwa,zawdzięczam jej wiele,a to były jej ostatnie słowa,ostatnie czego chciała." -głos dziewczyny załamuje się i gdyby nie była wampirem pewnie szlochała by teraz żałośnie.
-"Edwardzie co robimy???" -mówię mu do ucha najciszej jak umiem.
-"Nie mam pojęcia"- odpowiada równie cicho i równie przerażony jak ja.
-"Słuchaj to ryzykowne,nie wiem dokładnie co planujesz,nawet nie wiem kto tu zawinił,ale jesteś moją przyjaciółką i nie chcę abyś miała zginąć,Julio"
Zdawało by się,że to nie możliwe,ale zamieramy jeszcze bardziej,Julio?! JULIO?! O boże!
***
Aaa!!! *.* o matko boski,cudny,mega,swietny rozdzial *.* czekam na nastepny *.*
OdpowiedzUsuńZ gory przepraszam za zaniedbanie bloga no,ale mowi sie trudno... NN w sobote,a tu macie fan-fiction kolezanki ;*
OdpowiedzUsuńhttp://dracoandhermioneloveneverdies.blogspot.com